top of page

Mikroplastik w mazurskich jeziorach

Zaktualizowano: 2 dni temu

Artykuł został napisany przez Fundację Żeglarstwo Jest Eko na poodstawie załączonej bibliografii.


O jakości wód w mazurskich jeziorach najczęściej rozmawia się w kontekście zanieczyszczeń z jachtowych toalet, chemii do mycia jednostek, szarej wody, spływów ze zlewni, zanieczyszczeń paliwami, a w konsekwencji także zakwitów sinic i spadku przejrzystości wody. Te tematy są ważne, bo mają bezpośredni związek z tym, jak korzystamy z jezior i jak je chronimy. Jednocześnie w tle rozwija się problem trudniejszy do uchwycenia, bo nie daje prostych sygnałów ostrzegawczych i nie zawsze wynika bezpośrednio z naszych lokalnych działań. Woda może wyglądać na czystą, a mimo to zawierać zanieczyszczenie, którego nie widać bez specjalistycznych narzędzi. Tym „niewidzialnym” problemem jest mikroplastik - drobne cząstki tworzyw sztucznych obecne dziś w wielu ekosystemach wodnych, w tym w jeziorach pojezierza warmińsko-mazurskiego. [1]



Mikroplastik to pojęcie parasolowe. Oznacza cząstki tworzyw sztucznych mniejsze niż 5 mm. Mogą powstawać jako „gotowe” drobiny (tzw. mikroplastik pierwotny), ale znacznie częściej są efektem rozpadu większych przedmiotów - opakowań, elementów infrastruktury i sprzętu, lin czy pianek – na coraz mniejsze fragmenty (mikroplastik wtórny). W badaniu prowadzonym w ramach projektu Lakes connect (a dokładniej: w publikacji podsumowującej pomiary wykonane tym samym protokołem na 10 jeziorach w Polsce, Litwie i Łotwie) dominowały powszechne tworzywa, takie jak polietylen i polipropylen, a najczęściej obserwowane formy to włókna oraz fragmenty. [1]


Warto wyjaśnić, czym był sam Lakes connect. Był to międzynarodowy projekt realizowany w latach 2022-2024 (finansowanie m.in. z programu Interreg Baltic Sea Region), którego celem było wypracowanie rozwiązań ograniczających negatywny wpływ turystyki i zagospodarowania brzegów na jakość wód jezior - we współpracy naukowców, samorządów i organizacji pozarządowych. W jego ramach prowadzono też ujednolicone badania mikroplastiku, które potem opisano w artykule naukowym. [1]


Skąd mikroplastik bierze się w jeziorach? Najprościej powiedzieć: z wielu miejsc naraz. Część źródeł jest lokalna i „przybrzeżna”. Tam, gdzie wokół jeziora rozwija się zabudowa, drogi, parkingi i infrastruktura turystyczna, rośnie liczba punktów, z których drobiny mogą być spłukiwane do wody po deszczu wraz z pyłem i drobnymi odpadami. W grę wchodzą też odpady rozdrabniane mechanicznie (np. na nasłonecznionych, uczęszczanych brzegach), zużywające się elementy sprzętu wodnego i wędkarskiego, a także złożone powiązania z gospodarką ściekową i deszczówką. Źródła nie kończą się jednak na tym, co dzieje się „na miejscu”. Mikroplastik może dopływać z całej zlewni oraz docierać z powietrza wraz z opadem i wiatrem, co pomaga wyjaśniać, dlaczego wykrywa się go także w jeziorach położonych w obszarach chronionych. [3]


Zanim przejdzie się do wyników, warto doprecyzować jeszcze jedną rzecz: pomiary mikroplastiku bywają trudne do porównywania. Różne badania stosują odmienne metody poboru i różne progi „łapania” cząstek. W praktyce oznacza to, że wielkość oczek siatki lub filtrów ma ogromne znaczenie: im mniejsze oczko, tym więcej cząstek - zwłaszcza włókien - można wychwycić i policzyć. Dobrym przykładem jest praca z jeziora Majcz, w której zastosowanie siatki 20 µm dało wyniki rzędu do ≤ 4930 włókien na metr sześcienny wody. To badanie było wstępnym studium porównującym mikroplastik w wodach śródlądowych pod różnym poziomem presji człowieka i pokazało, jak bardzo wynik zależy od „czułości” metody. [3]



Właśnie dlatego szczególnie wartościowe są projekty, w których udało się maksymalnie ujednolicić procedury. Publikacja wyników Lakes Connect została zaprojektowana tak, by ograniczyć „szum metodyczny”: wszystkie próbki pobierano i analizowano w ramach jednego protokołu, a identyfikację polimerów weryfikowano instrumentalnie (FTIR). Dzięki temu łatwiej było odpowiedzieć na pytanie, co naprawdę wiąże się z wyższą liczbą cząstek w wodzie, a co jest tylko efektem różnic w sposobie pomiaru. [1]


W części polskiej badań opisanych w publikacji Lakes Connect uwzględniono m.in. jeziora mazurskie (m.in. Jagodne i Łabap), a porównania wykonywano na tle innych jezior z Litwy i Łotwy. Próbki wód powierzchniowych pobierano w trzech okresach 2023 roku: wiosną (maj), latem (sierpień) i jesienią (październik), czyli przed, w trakcie i po szczycie sezonu. W skali wszystkich dziesięciu jezior stężenia mikroplastiku w wodach powierzchniowych mieściły się w zakresie 0,67-7,68 cząstek na litr, a w osadach dennych 0,09-3,90 cząstek na gram suchej masy. [1]


Najciekawszy wniosek nie dotyczył jednak samego „kto ma więcej”, tylko tego, co w danych okazało się najważniejszym wyjaśnieniem zróżnicowania. W artykule powiązano wyniki z tzw. wskaźnikiem urbanizacji linii brzegowej (SUI), który opisuje stopień przekształcenia brzegu przez zabudowę i infrastrukturę. To właśnie SUI był jedynym czynnikiem, który w sposób spójny i statystycznie istotny przewidywał liczebność mikroplastiku w wodach powierzchniowych, wyjaśniając 73,7% zmienności wyników. Jednocześnie nie wykazano konsekwentnego wpływu takich zmiennych jak stężenia biogenów, typ jeziora, bliskość potencjalnych punktowych źródeł czy sam „sezon” rozumiany jako wiosna - lato - jesień, a różnice między krajami okazywały się nieistotne po uwzględnieniu SUI.[1]


Nie oznacza to, że w jeziorach nic się nie zmienia w czasie. Zmienia się raczej „skład” mikroplastiku niż jego łączna liczba. W publikacji wskazano, że sezonowe sygnały były widoczne głównie w proporcjach typów cząstek: na przykład włókna były relatywnie mniej liczne wiosną niż latem, a cząstki piankowe częściej pojawiały się wiosną niż jesienią. To ważne, bo intuicyjnie często szukamy jednej prostej zależności (w sierpniu musi najwięcej zanieczyszczeń), a tymczasem w danych lepiej widać zmiany jakościowe (jakie cząstki dominują), a nie zawsze skok w samej liczbie. [1]


Żeby osadzić mazurskie obserwacje w szerszym tle, warto przywołać badanie 30 jezior północno-wschodniej Polski opublikowane w Science of the Total Environment. Była to praca terenowa prowadzona w okresie letniej stagnacji, która miała sprawdzić skalę mikroplastiku w jeziorach o różnej morfologii i różnym poziomie presji człowieka, a także przetestować użyteczność prostego wskaźnika urbanizacji brzegu (SUI) jako predyktora zanieczyszczenia. Autorzy wykryli mikroplastik w każdym z badanych jezior w zakresie od 0,27 do 1,57 cząstek na litr, przy średniej 0,78 ± 0,42 cząstek na litr. Opisali też cechy zebranych cząstek: najczęściej notowano rozmiar 4-5 mm (35%), formę fragmentów (36,7%) oraz kolor niebieski (30,6%). Zwrócono uwagę na stopniową akumulację mikroplastiku w układzie jezior tworzących sekwencję hydrologiczną oraz na istotną korelację stężenia mikroplastiku z SUI (r = 0,4282; p < 0,05). [2]


W praktyce oznacza to, że podział „dzikie kontra turystyczne” nie jest prosty. Z jednej strony intensywna infrastruktura i przekształcony brzeg rzeczywiście tworzą warunki sprzyjające dopływowi drobin do wody. Z drugiej strony obecność mikroplastiku w jeziorach o mniejszej presji (w tym w obszarach chronionych) pokazuje, że część zanieczyszczeń dociera do jezior pomimo braku bezpośredniego ludzkiego oddziaływania - choćby przez opad i transport zlewnią. Wspomniane wcześniej badanie jeziora Majcz w Mazurskim Parku Krajobrazowym jest tutaj ważnym punktem odniesienia: autorzy wykazali obecność włókien mikroplastiku i potwierdzili polimery (m.in. PET, poliester, poliuretan) analizą Ramana, podkreślając jednocześnie, że drobna frakcja może być niedoszacowana w badaniach opartych o grubsze siatki. [3]



Dlaczego mikroplastik utrzymuje się w jeziorach? Jezioro nie jest rzeką: woda może przebywać w nim długo, a cząstki mają czas na opadanie i ponowne unoszenie się. Dodatkowo mikroplastik „zmienia się” w środowisku - obrasta biofilmem, łączy się z materią organiczną, a przez to łatwiej opada na dno lub, w innych warunkach, dłużej pozostaje w toni wodnej. Osady denne działają jak magazyn i zapis dłuższego okresu, podczas gdy pomiary w wodzie powierzchniowej częściej odzwierciedlają bieżące dopływy i warunki hydrodynamiczne. Taki podział jest istotny, gdy myśli się o monitoringu: pojedynczy pomiar w jednym terminie może nie wystarczyć, żeby dobrze opisać sytuację w jeziorze, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą sezonowe zmiany składu cząstek. [1]


Skutki obecności mikroplastiku rozpatruje się na dwóch poziomach: ekosystemu i zdrowia ludzi. W ujęciu ekologicznym chodzi przede wszystkim o to, że mikroplastik może być pobierany przez organizmy wodne i wchodzić do łańcucha pokarmowego. W literaturze podkreśla się też, że znaczenie może mieć nie tylko sama „obecność plastiku”, ale i to, co jest z nim związane: dodatki chemiczne w tworzywach, zdolność cząstek do przenoszenia innych zanieczyszczeń oraz biofilm mikroorganizmów rozwijający się na ich powierzchni. Jednocześnie ocena ryzyka dla człowieka pozostaje ostrożna i wymaga precyzyjnego języka: kontakt z mikroplastikiem jest powszechny i nie ogranicza się do jezior, ale bezpośrednie przełożenie na konkretne skutki zdrowotne wciąż ma luki dowodowe. WHO w raporcie o mikroplastiku w wodzie pitnej podkreśla, że dokument jest przeglądem dostępnych dowodów, wskazuje istotne braki wiedzy i rekomenduje dalsze badania oraz działania ograniczające emisję plastiku do środowiska. [4]


Co z tym zrobić w praktyce, jeśli mówimy o Mazurach? Wyniki badań sugerują, że duże znaczenie ma to, jak jest zarządzany brzeg: infrastruktura, odpady, deszczówka, a także sposób zagospodarowania terenów przyjeziornych. Jeśli SUI - czyli stopień urbanizacji linii brzegowej - tak silnie wiąże się z mikroplastikiem w wodach powierzchniowych, to wnioski dla polityk lokalnych są dość konkretne. Nacisk warto kłaść na rozwiązania, które ograniczają dopływ drobin do jeziora: szczelniejsze i sprawniej kontrolowane systemy wodno-ściekowe, lepsze zarządzanie spływami po deszczu (zwłaszcza w pobliżu parkingów i utwardzonych powierzchni), skuteczniejszy odbiór odpadów oraz utrzymanie porządku w miejscach intensywnego użytkowania. Nie są to działania „pod mikroplastik” wyłącznie; to raczej zestaw decyzji, które zmniejszają ogólną presję na wodę, a w przypadku mikroplastiku szczególnie ważne są te elementy, które ograniczają dopływ drobin z brzegów i z infrastruktury. [1][2]



Jednocześnie mikroplastik nie jest problemem, który da się przypisać wyłącznie jednej grupie użytkowników. Wysoki ruch turystyczny może zwiększać presję, ale badania pokazują, że sama obecność „sezonu” nie musi przekładać się na prosty wzrost łącznej liczby cząstek, a łatwe podziały często zawodzą. Ostatecznie mikroplastik jest produktem wielu procesów, które nakładają się na siebie: od sposobu gospodarowania brzegiem, przez transport zlewnią, po depozycję z powietrza. Dlatego działania sensowne są na kilku poziomach równocześnie: lepsze planowanie i utrzymanie infrastruktury brzegowej, konsekwentna redukcja odpadów jednorazowych, a także codzienne praktyki użytkowników jezior, które ograniczają ilość plastiku pozostawianego w środowisku. [1][3]


Mazury często opisuje się jako przestrzeń, w której przyroda i turystyka muszą znaleźć równowagę. Mikroplastik jest dobrym testem tej równowagi, bo wymaga myślenia długofalowego: nie tylko reagowania na widoczne incydenty, ale systemowego ograniczania źródeł drobin. Najbardziej praktyczny wniosek z dotychczasowych danych jest taki, że problem jest mierzalny i da się go analizować w powiązaniu z konkretnymi cechami brzegów i sposobem zagospodarowania. To otwiera drogę do działań, które nie opierają się wyłącznie na deklaracjach, lecz na monitoringu i ocenie skuteczności w czasie. [1][2]


BIBLIOGRAFIA


[1] Babkiewicz E., Vecmane E., Fuk M. i in. (2025). Microplastics in the Baltic Sea region lakes - standardized insights reveal urban shoreline as key driver. Environmental Science and Pollution Research.


[2] Pol W., Stasińska E., Żmijewska A., Więcko A., Zieliński P. (2023). Litter per liter - Lakes' morphology and shoreline urbanization index as factors of microplastic pollution: Study of 30 lakes in NE Poland. Science of the Total Environment, 881, 163426.


[3] Kaliszewicz A., Dąbrowska A., Gąsiorowski M. i in. (2020). The contamination of inland waters by microplastic fibres under different anthropogenic pressure: Preliminary study in Central Europe (Poland). (m.in. jezioro Majcz, Mazurski Park Krajobrazowy).


[4] World Health Organization (2019). Microplastics in drinking-water. Technical document.

Komentarze


bottom of page